Dzięki kampanii marketingu rekomendacji marki Knorr przez jakiś czas będę miała okazję testować nowe, ulepszone Bulionetki Domowe.
Szczerze powiedziawszy gotując raczej staram się nie używać półproduktów, polepszaczy smaku itd. Skupiam się raczej na naturalnych składnikach. Jeśli muszę już wybrać jakiegoś "gotowca" (czasem nie da rady inaczej), dokładnie analizuję jego skład. Z Bulionetkami Knorra było tak samo. Wybrałam je już jakiś czas temu (stosuje, kiedy tylko są mi niezbędne), gdyż doskonale oddają smak naturalnego wywaru, są pozbawione konserwantów, glutaminianu sodu i sztucznych barwników. Używam ich do sosów, zapiekanek, czasem zup.
Dziś korzystając z okazji, że zawitał do mnie kurier z przesyłką od Knorr postanowiłam spróbować jednego z przepisów dostępnych na stronie www.przepisy.pl, polecanej przez markę. Zachęcam do skorzystania z tej strony jeśli nie macie jeszcze pomysłu na weekendowy obiad :)
Zupa prowansalska (Knorr)
czas przygotowania: 30 min
Składniki:
marchewka
seler
2 ziemniaki
por
cebula
2 ząbki czosnku
biala fasola
oliwa z oliwek
mała puszka koncentratu pomidorowego
pieprz, zioła prowansalskie, parmezan
W garnku rozgrzewamy oliwę z oliwek, wrzucamy posiekaną cebulę, pora i czosnek, smażymy do momentu aż cebula się zeszkli. Dodajemy pokrojony w kostke seler, marchew i zalewamy wodą. Dodajemy Bulionetkę Drobiowa Knorr. Gotujemy pod przykryciem 10 minut. Dodajemy pokrojone ziemniaki i namoczoną wcześniej fasolę. Przyprawiamy pieprzem. Gotujemy do momentu aż warzywa zmiękną. Na koniec dodajemy koncentrat pomidorowy i zioła prowansalskie, gotujemy jeszcze chwilkę. Przed podaniem można posypac zupę tartym parmezanem.

Anuszko, mam bardzo podobny stosunek do gotowania, jak Ty. Gotując staram się nie ulepszać potraw chemicznymi produktami, jak kostki czy inne proszkowane cuda. Ale natknęłam się ostatnio na te Bulionetki i analizując skład dogłębnie faktycznie nie jest taki straszny. Nawet zakupiłam 2 na próbę i już wiem, że będę ich używać od czasu do czasu. Dobrze wiedzieć, że w naszych czasach można jeszcze znaleźć coś bardzo zbliżonego do natury;)
OdpowiedzUsuńTak to prawda. Te bulionetki są naprawdę chyba najlepsze na rynku - warzywna i pieczeniowa też są super. tym bardziej się ciesze, że mogę je testować w nowych przepisach i polecać :) A tak a propos składów żywności i kontrowersji z tym związanych polecam też wpis Oli http://babylandia83.blogspot.com/2012/03/kontrowersyjne-parowki.html. Z tego miejsca Olu dzięki za polecenie tych parówek - też bardzo lubię a nie kupuję zbyt często z uwagi na te "skórki i pazurki" :D A tu proszę.
OdpowiedzUsuńOd czasu do czasu używam kostek warzywnych, ale wolę doprawić lubczykiem i in. Robię większość zup na świętej trójcy: marchewka, pietruszka, kartofelek:)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że trafiłam Anuszko na ten blog, iż mogę obserwować Twój kawałek świata. Będę zaglądać codziennie. Wszystkiego dobrego dla Was:)niech Maleństwo dobrze się rozwija:)
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Cieszę się, że odnajdujesz się w moim świecie :) Zapraszam częściej :) Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńJa nie wiem czy się skuszę, nie odczuwam braku ulepszaczy w mojej kuchni. Ale nawiązując do wcześniejszych wpisów wyglądasz fantastycznie :)
OdpowiedzUsuń